czwartek, 16 stycznia 2014

Książki w naszym domu cz. 2

W części pierwszej wspomniałam, że do tej pory sprawą nadrzędną u nas były ilustracje. Ta książka jest przykładem, że pomimo koszmarnych, powtarzam koszmarnych ilustracji, zdecydowałam się na jej kupno ze względu na treść. Nie zajrzała bym do niej ale poleciła mi ją mama Szymka, u nich cała seria jest hitem i czuję, że u nas również będzie :)





Żeby niejadek stał się jadkiem kupiłam mu książkę o warzywach - ogląda bardzo chętnie, je z mniejszym zainteresowaniem ;)





Ze wszystkich nowych książek ta jest ULUBIONA. Bardzo mało tekstu ale jak już jest, to dowcipny. Dużo ilustracji - oceniamy na 5+ a Glucie podobają sie synkowi najbardziej.







Mnie się ta książka bardzo podoba ale synek jeszcze nie zdążył się nią bardziej zainteresować.




A to świąteczny prezent od Szymka. Mama Ola trafnie powiedziała, że jest to książka z "drugim dnem".  W przeciwieństwie do "Pan Brum jedzie pociągiem", ta podoba nam się bardzo, bardzo.





Wszyscy te rymowanki pamiętamy z przedszkola. Ze zdumieniem stwierdzam, że to, co mnie teraz uderza jako przerażające, kiedyś nie robiło na mnie żadnego wrażenia. Pewnie powtarzałam te wierszyki bez większego zrozumienia ;)






Długo mi się wydawało, że będzie to bardzo fajna pozycja. W porównaniu jednak z ulubionym Mamoko i Ulica Czereśniową, Auta i Plac budowy wydają się mało wciągające. Panuje tam raczej haos, w którym trudno mi jest zbudować historię. Mimo moich zastrzeżeń synkowi się podoba.





Książka na zaś. Nie zdążyliśmy jej jeszcze razem przejrzeć ale myślę, że posłuży nam dłużej.




1 komentarz:

  1. super te książki! ilustracje mi się podobają!
    ahhh uwielbiam książki dla dzieci:)

    OdpowiedzUsuń