czwartek, 29 sierpnia 2013

Bóg zdecydował, że stworzy MATKĘ


Bóg zdecydował, że stworzy... MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał:

- To na nią tracisz tak dużo czasu, tak?

Bóg rzekł:

- Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia, prania, lecz nie może być z plastiku. Powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna. Żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia. Umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko - od bolącej skaleczonej nogi aż po złamane serce. No i musi mieć do pracy sześć par rąk!

Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową:

- Sześć par?

- Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach - rzekł Bóg - Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama.

- Tak dużo?

Bóg przytaknął:

- Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: "Dzieci, co tam wyprawiacie?". Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: "Rozumiem to i kocham cię".

- Panie - rzekł anioł, kładąc Boga rękę na ramieniu - połóż się spać. Jutro też jest dzień.

- Nie mogę - odparł Bóg - a zresztą już prawie skończyłem. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca.

Anioł powoli obszedł ze wszystkich stron model matki, przyglądając mu się uważnie, a potem westchnął:

- Jest zbyt delikatna.

- Ale za to jaka odporna! - rzekł z zapałem Pan. - Zupełnie nie masz pojęcia o tym, co potrafi osiągnąć lub wytrzymać taka jedna mama.

- Czy umie myśleć?

- Nie tylko. Potrafi także zrobić najlepszy użytek z szarych komórek oraz dochodzić do kompromisów.

Anioł pokiwał głową, podszedł do modelu matki przesunął palcem po jego policzku.

- Tutaj coś przecieka - stwierdził.

- Nic tutaj nie przecieka - uciął krótko Pan. - To łza.

- A do czego to służy?

- Wyraża radość, smutek, rozczarowanie, ból, samotność i dumę.

- Jesteś genialny! - zawołał anioł.

- Prawdę mówiąc, to nie ja umieściłem tutaj tę łzę - melancholijnie westchnął Bóg.

Różowe okulary - mały Picasso














Wnętrze

Dawno nie było inspiracji ale dziś po prostu zakochałam się! Pokazuję! pauletpaula







środa, 28 sierpnia 2013

Zoo w Łodzi

Wreszcie wybraliśmy się do Zoo. Problemy oczywiście były. Po pierwsze przy kasie okazało się, że płatność kartą jest niemożliwa a ja, jak zwykle, nie miałam wystarczającej ilości gotówki. Najbliższy bankomat - daleko i nie wiadomo gdzie... Dziecko na swoim rowerku już jest po drugiej stronie bramki, więc zaczynam mu tłumaczyć, że jeszcze nie możemy wejść do, od dawna wyczekiwanego, Zoo, że musimy szukać bankomatu... Oczywiście wszystkie te argumenty do królewicza nie przemawiały, więc ja podwójnie wściekła, dIecko płaczące, rowerek.... Yhhhh ... Dochodzimy do auta i zaczynam przeszukiwać torbę, plecak, samochód. Jest! Znalazłam drobniaki! Uzbierałam i zadowoleni idziemy do Zoo. Przy wejściu pan mówi, że musimy zostawić rowerek. Rowerek? Ten z którego moje dziecko nie będzie chciało zejść, ten rowerek, na którym obiecałam mu, że będzie zwiedzał Zoo? Próbuję się kłucić, szukam regulaminu, oburzam się, że to bzdura... Nic nie mogę zrobić, dziecko płacze, rowerek parkuje przy bramce, pan zadowolony. Taki był początek. Potem już raczej z górki, choć w porównaniu z warszawskim Ogrodem, tu miałam problem z obraniem kierunku. Brakowało mi informacji, jak i którędy iść, żeby wszystko po kolei zobaczyć. No i nie mogliśmy znaleźć szopa... Jak się oswoimy i poznamy to miejsce, to myślę, że odnajdziemy swoje ścieżki i wszystkie zwierzaki :)




      Wypatrujemy Rysia, niestety nie zobaczyliśmy. Pewnie spał! za to Żbik pokazał się w całej krasie!